Im więcej o dropshippingu piszemy, tym więcej wątpliwości zostaje u Was rozwianych. Wyjaśniliśmy już jak działa dropshipping, jak rozliczać księgowość i podatki. Jakie formy płatności możemy wdrożyć w naszym e-biznesie oraz jak zintegrować nasz e-commerce z dostawcą. Dziś poruszamy kwestię zwrotu towaru przez klienta w sklepie opartym o dropshipping.

Dropshipping, pytania, niejasności, obawy

O popularności dropshippingu na łamach naszego bloga pisaliśmy już wielokrotnie. Z modelu tego korzystają zarówno mikro, małe, jak i największe e-sklepy. Dzięki braku konieczności zakupu towarów handlowych na stan, a także ich magazynowania i wysyłki, nasze e-przedsięwzięcie może skupić się „jedynie” na marketingu oraz promowaniu oferty sklepu internetowego. Sam start nowego e-biznesu opartego o ten model logistyczny, sprowadza się praktycznie do kilku kroków:

  • wybór oprogramowania sklepu;
  • podłączenie bramek płatności;
  • integracja oferty dostawcy/ów;
  • marketing.

Jak zawsze w dużym skrócie, jednak jeśli chcecie poznać wszystkie te kroki od podstaw, użyjcie wyszukiwarki w edropshipping.info 😉

Pisaliśmy już między innymi o tym jak rozliczać i księgować w naszym e-sklepie, jakie wybrać oprogramowanie przy dropshippingu i dlaczego warto wybrać tę formę logistyki. Wskazywaliśmy już nawet hurtownie, które współpracują ze sklepami internetowymi w tym modelu. Co jednak z prawnymi aspektami takich rozwiązań? Jak wygląda przykładowo kwestia zwrotu zakupionego przez klienta asortymentu? O tym właśnie, mimo że zwięźle, to dość wyczerpująco poniżej.

Klient kupuje – klient zwraca. Taki urok e-commerce

Wprowadzone kilka lat temu przez Unię Europejską przepisy dotyczące zakupów po za siedzibą przedsiębiorstwa (czytaj zakupów on-line) zobligowały sklepy do przestrzegania dość rygorystycznych norm, które dają klientom internetowych biznesów szereg praw (obowiązków także). Jednym z takich praw jest między innymi prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość w ciągu 14 dni od zakupuW praktyce jest to 14 dni od dnia otrzymania przesyłki. Wiele – szczególnie największych sklepów internetowych -, zamiast rozpaczać, iż będą w ten sposób zmuszeni do obniżenia ceny zwracanego przedmiotu, aby go dalej odsprzedać, wdrożyło wydłużony czas na zwrot nawet do 365 dni. Dlaczego? To proste! Wykorzystali tę „niedogodność” do prowadzenia doskonałych kampanii reklamowych, obwieszczając wszem i wobec, iż ich sklep, nie tylko przestrzega obowiązujących przepisów, ale także stoi frontem do klienta i wydłuża czas, który konsument ma na zwrot towaru. Dzięki takim kampaniom sprzedaż w tych firmach wzrosła nawet kilkukrotnie, ponieważ klienci poczuli całkowitą beztroskę podczas internetowych łowów.

Zapisy te wprowadziły jednak sporo zamieszania wśród sprzedawców korzystających z dropshippingu. Spowodowane to było (i jest nadal) tym, że sklep internetowy korzystający z tego modelu logistycznego, nie musi nabywać towarów na stan, a jedynie zamawia je i opłaca u dostawcy, po dokonanym przez klienta zakupie. Dzięki temu rozwiązaniu właściciel e-sklepu nie musiał inwestować w towar. Nie martwił się także o stan rachunku bankowego, na którym winny być środki na inwestycje w asortyment. Wszystko to skończyło się wraz z wprowadzeniem unijnych przepisów.

Zwrot towaru w sklepie opartym o dropshipping

Ostatnie z powyższych zdań mogło zabrzmieć dość pesymistycznie i trywialnie wręcz. Fakt faktem, wiele firm handlujących on-line, a korzystających z dropshippignu zrezygnowało z biznesu, uznając, iż ryzyko związane z klientowskimi zwrotami, może odbić się niekorzystnie na ich mikro firmach, to jednak zdecydowana większość poradziła sobie z nim bez najmniejszych problemów. Sklepy te utworzyły po prostu niewielkie rezerwy finansowe, na ewentualne odstąpienia oraz wkalkulowały koszty tych odstąpień w ryzyko e-biznesu.

Pamiętajmy, iż w ujęciu prawnym, sprzedawca internetowy korzystający z logistyki opartej o dropshipping, nie różni się niczym od e-sklepu, który magazynuje opłacone lub zakontraktowane towary handlowe. W przypadku odstąpienia przez klienta od umowy zawartej na odległość, sprzedawca zobligowany jest do zwrotu wpłaconych przez konsumenta środków wraz z kosztami wysyłki (najtańszej jej formy dostępnej w e-sklepie), a sam sposób nabywania przez sklep towarów, nie ma tutaj żadnego znaczenia. Zwrot towaru następuje na adres sprzedawcy internetowego – nie na adres hurtowni, producenta, czy dostawcy! To my jesteśmy sprzedawcą i na nas ciążą pewne narzucone przepisy. Jeśli macie jeszcze jakieś wątpliwości lub pytania dajcie znać w komentarzach. Na jedno z nich, które przyszło mi do głowy na zakończenie, odpowiem od razu:

Nie, hurtownia nie ma obowiązku przyjęcia towaru, który zwrócił nam klient.

Dodaj komentarz